czwartek, 24 września 2015

Marzenie Celta. Mario Vargas Llosa



Źródło okładki

Zło i cierpienie wydają się być w tej książce niewyczerpane, dlatego dominującym uczuciem podczas jej czytania jest przygnębienie. Mario Vargas Llosa podejmuje te dwa ogólnoludzkie tematy, a zgłębiając tą sfabularyzowaną biografię, skojarzenia z „Jądrem ciemności” Conrada narzucają się mimowolnie.
Llosa fabułę „Marzenia Celta”  oparł na życiu Rogera Cesementa, brytyjskiego konsula, bojownika o wolność Irlandii, idealisty, człowieka rozdartego i nieszczęśliwego. Poznajemy go w celi śmierci, gdzie skazany za zdradę Wielkiej Brytanii, oczekuje na rozpatrzenie wniosku o ułaskawienie. Akcja rozgrywa się głównie w roku 1916, ale retrospektywa przybliża historię kolonializmu belgijskiego w Kongo, czyli polityki rabunku, gwałtu i przemocy.
Młody Roger dostrzegał złe strony panowania białego człowieka, ale wierzył, że ostatecznie służy ono dobru, oświeceniu, ucywilizowaniu Afryki. Wiele lat później walczył o prawo do ludzkiego traktowania Afrykańczyków, był także członkiem komisji badającej nadużycia wobec Indian w Peru. Ten wątek jest pokłonem autora wobec rdzennych mieszkańców swojej ojczyzny.
„Marzenie Celta” to historia dojrzewania Cesementa jako człowieka: od biernego uczestnika belgijskich zbrodni w Afryce, poprzez czynne zaangażowanie w ich wykrycie, do świadomej walki o odzyskanie niezależności Irlandii.
Roger Cesement to postać wielowymiarowa i niejednoznaczna, pełna kontrastów i sprzeczności. Llosa przywraca pamięć jego dokonań, a tłem tej historii jest niewielka książeczka „O naśladowaniu Chrystusa” Tomasza à Kempis, którą Cesement czyta w więzieniu. Jej treść powraca w „Marzeniu…” jak refren. Jakby mało było obrazów, które odtwarza pamięć Rogera, Llosa poprzez ten średniowieczny tekst pokazuje okrucieństwo człowieka wobec człowieka. Jego lektura dodaje siły więźniowi, jednak jednocześnie przypomina, jak jednostka, a także społeczeństwo, dalekie są od swoich chrześcijańskich korzeni. Przemoc, poniżenie, gwałt – rzeczowniki te nie są w stanie oddać tego, co chrześcijanie sprezentowali podbitym plemionom w różnych częściach świata. Każdy bat, gwałt, śmierć to kolejne deptanie wartości, które sprowadzone zostały do poziomu wyłącznie słowa. Niestety, odrzucenie aksjologii, która pozwala dostrzec w innym człowieku podmiot a nie przedmiot, nadal jest aktualne.
Czy to wszystko znajdziecie w tej książce? Przeczytajcie. Dowiecie się, dla mnie to najlepsza powieść Llosy spośród tych, które do tej pory przeczytałam. „Miasto i psy”, „Raj tuż za rogiem” czy „Rozmowa w katedrze” nie wywoływały u mnie tak silnych emocji, nie dotykały tak ogólnoludzkich tematów poprzez pryzmat życia konkretnego człowieka.

M. Vargas Llosa, Marzenie Celta. Wydawnictwo Znak. Kraków 2011.


Spodobał Ci się wpis? Udostępnij!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz