sobota, 11 października 2014

Poza czytaniem


Upalny dzień września. Byłam zaskoczona tym pogodowym figlem, bo nie przypuszczałam, że w połowie września można doczekać się jeszcze takich temperatur. Wybrałam się na Złotą Górę w okolicach Konina. W tym roku powstała tam wieża widokowa i wszyscy, którzy tam byli, zachwycali się panoramą. Byłam tam już kilka lat temu, ale bez wieży widoki żadne. Niestety, gdy tylko zjechałam z asfaltowej drogi, utknęłam w piachu i przez ok. 1,5 km pchałam się przez las trochę pod górkę. Tak, miałam już moment słabości i zastanawiałam się czy nie zawrócić, ale pomyślałam: jeszcze tylko ten jeden zakręt i… opłaciło się. Było już lepiej, mogłam jechać na rowerze. Zielony szlak i wszystko byłoby w porządku, gdybym nie wymyśliła sobie, że jednak porzucę wytyczoną trasę i pojadę po swojemu. Niestety zjechałam ze szlaku w złym miejscu i przez kilka kilometrów, trochę z górki pędziłam przed siebie, co przy leśnej, jednak piaszczystej drodze nie było super bezpiecznym pomysłem. Nie sprawdziłam tej drogi na mapie, bo po co, przecież panuję nad sytuacją, ale tak myślałam tylko do chwili, gdy dojechałam do autostrady. Tego na pewno nie było w planach, trzeba było zawrócić. Wierzcie mi, po piasku i tym razem pod górkę nie było łatwe. Wróciłam na szlak i w końcu znalazłam się na Złotej Górze, ale to kilka, może z 5 km od asfaltu, zajęło mi dużo więcej czasu niż 30 km po asfalcie, no ale przecież pobłądziłam i nadłożyłam kolejne 5 km po lesie, ale nie było źle, przynajmniej zwiedziłam okolice, w które prawdopodobnie nigdy bym nie trafiła.
Kto zgadnie co tam błyszczy w oddali?


K

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz