poniedziałek, 18 sierpnia 2014

Jutro przypłynie królowa. M. Wasielewski


Źródło okładki

Niedawno stwierdziłam, że mam nieuświadomioną skłonność do wyboru książek ani łatwych, ani przyjemnych. Zazwyczaj ich tematyka jest wręcz przygnębiająca i nie inaczej było z tekstem Macieja Wasielewskiego „Jutro przypłynie królowa”. Przyznaję, że słyszałam wcześniej o tej książce, ale nie mogę stwierdzić, że byłam przygotowana do jej odbioru.
Wyspa Pitcairn leży na Oceanie Spokojnym i podlega Wielkiej Brytanii. Mały odizolowany raj, w którym mieszka około 60 osób, potomków osiemnastowiecznych buntowników załogi angielskiego statku Bounty.
Mieszkańcy wyspy deklarują, że najważniejsza jest służba wspólnocie, żyją z turystyki i pomocy Wielkiej Brytanii, pracy, uzależnieni są jeden od drugiego, bo do innych wysp czy lądu jest bardzo daleko, jednak mała pula genetyczna sprawia, że rodzą się także słabi i chorzy, a uznawani za nieprzydatnych… no właśnie nie wiadomo, bo tę sferę otacza milczenie. Niektórzy boją się rozmawiać, żyją w ciągłym napięciu, ponieważ na wyspie rządzą Chłopcy.
Taki jest przygnębiający początek, potem jest coraz gorzej. Gwałty na dziewczynkach, określane „polowaniem na gekony”, to norma, każda kobieta na wyspie wcześniej czy później była zgwałcona, każda rodzina dotknięta jest traumą, jednak zmowa milczenia jest silna, nawet gdy gwałty dotyczą już pięciolatek. Kobiety czują się nikim, matki milczą, bo mają takie same doświadczenia, ojcowie gwałcą córki sąsiadów, więc jak przerwać ten obłęd? Chłopców o gwałty oskarżyły dorosłe kobiety, które wyjechały z wyspy, jednak oni nie czują się winni, bo to co robili, działo się tu od pokoleń, a młodzi i silni są potrzebni, dlatego rodziny i sąsiedzi ich bronią.
To dzieje się w XXI wieku. Wasielewski swoją książkę oparł na relacjach głównie Veroniki, która uciekła z wyspy i była jedną z oskarżycielek oraz Dory, jego przewodniczki i opiekunki na wyspie, a także własnych obserwacjach.
Trudno uwierzyć, że świat wierzy w idyllę wyspy i przymyka oczy na prawdę, pozostawił kobiety samym sobie. Mroczny tekst Wasielewskiego próbuje tę prawdę ukazać, jest także wyrazem pewnej bezradności, ponieważ z jednej strony są dramatyczne historie kobiet, z drugiej milczenie i zastraszenie, zresztą kogo obchodzi los kilkudziesięciu mieszkańców wyspy na „końcu świata”?

M. Wasielewski, Jutro przypłynie królowa. Wydawnictwo Czarne. Wołowiec 2013.

1 komentarz:

  1. Książka jest na mojej liście do przeczytania i jestem jej bardzo ciekawa. Ja też ostatnio nie wybieram "łatwych" książek :)

    OdpowiedzUsuń