wtorek, 11 marca 2014

Miłość z kamienia. G. Jagielska

Zastanawialiście się kiedyś, jaką cenę płacą korespondenci wojenni i ich rodziny za to, że miliony ludzi na całym świecie, siedząc przed telewizorem czy monitorem komputera, popijając kawę, oglądają odległe konflikty zbrojne. Przyznaję, że nie myślałam nad tym do momentu spotkania z Wojciechem Jagielskim, który w grudniu 2013 roku był gościem Dyskusyjnego Klubu Książki. Potem sięgnęłam po książkę żony dziennikarza, Grażyny Jagielskiej, „Miłość z kamienia” i nie potrafię już tak samo patrzeć na relacje z wojny.

Jagielska rozpoczyna tekst od przyjazdu do kliniki leczenia zdrowia psychicznego, gdzie trafiła z syndromem stresu bojowego. Przez lata obawiała się śmierci męża, jego wciągnęła praca korespondenta, adrenalina, bycie w centrum wydarzeń, kariera, po powrocie opowiadał o swoich doświadczeniach, dla niego te opowieści były oczyszczeniem, dla niej traumą.

Uderzające są rozmowy małżonków dotyczące jego pracy: on zastanawiał się czy zdąży na wojnę, jak najszybciej tam dotrzeć, po powrocie cieszył się, że kolejny raz przeżył, drobiazgowo przygotowywał się do kolejnego wyjazdu; ona chłonęła ten nastrój i nie potrafiła poradzić sobie z emocjami.

„Miłość z kamienia” to dobrze napisana książka, daleka od łzawej historii, jest dla Jagielskiej rodzajem katharsis, ponieważ po raz kolejny wyrzuca złe, przez lata gromadzone negatywne uczucia. Jagielska pisze o sobie, relacjach z mężem, jednak nie można traktować tego tekstu wyłącznie jako opowieści o jednej rodzinie, ponieważ przez pryzmat tej historii, można pokusić się o pewne uogólnienia, odniesienie tych sytuacji na psychiczne funkcjonowanie człowieka w traumatycznej sytuacji.



G. Jagielska, Miłość z kamienia. Życie z korespondentem wojennym. Wydawnictwo Znak. Kraków 2013.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz