wtorek, 7 stycznia 2014

Książka twarzy. Marek Bieńczyk

Marek Bieńczyk w „Książce twarzy” (zbiór esejów, za które otrzymał Nagrodę Literacką Nike 2012) ukazuje profile pisarza, eseisty i historyka literatury, ale także postaci, miejsc, doznań, które przedstawia przy pomocy ich twarzy, topografii, zapachu.

Jest tu Winnetou, odważny, szlachetny, nieuchwytny,  którego ideały Bieńczyk-chłopiec wcielał w życie, ale także Andre Agassi, Leo Bennhakker czy Juliusz Słowacki. Esej o zapachach, perfumach, w których zakodowana jest przeszłość, uczucia, wrażenia, miejsca, odległe w czasie i przestrzeni, to bezpośrednie odwołanie do „Pachnidła” Patricka Süskinda.

W książce znalazły się także postacie destrukcyjne, jak Conrad Moricand, którego Bieńczyk nazywa wampirem, a jak dowodzi, wampir „codzienny” zatruwa życie otoczenia. Moricand stał się pretekstem do rozważań o obecności wampira w kulturze i odwołaniem do książki Marii Janion „Wampir. Biografia symboliczna”.

Bieńczyk to enolog i autor kilku książek o winie, które w tym tekście jest narracją, opowieścią o czymś, o kimś, ponieważ „klasyczny podział narodów na pijące wino i pijące wódkę opiera się na przeświadczeniu, że te pierwsze mają w sobie taneczną lekkość, te drugie dźwigają cały ciężar świata” (s. 142).

„Twarze” dla Marka Bieńczyka posiadają także miasta, z ich topografią i zapachami,  granicami, które można przekraczać. W innym fragmencie dowodzi, że czasem tekst związany jest nie tylko z autorem, czytelnikiem, ale także z tłumaczem krojącym go na własne potrzeby, a czytelnik przekładu może przez ten zabieg czuć się oszukanym.

We wszystkich tekstach Bieńczyk odwołuje się do literatury, muzyki, kultury, ukazuje splot życia i literatury, a zatem tego wszystkiego, co ma dla niego znaczenie, niezależnie czy pisze o prozie Johna Coetzeego, umieraniu Adama Mickiewicza i Viktora Hugo czy związku literatury i pieniądza.



M. Bieńczyk, Książka twarzy. Świat Książki. Warszawa 2011.

2 komentarze:

  1. Miałam przyjemność być na spotkaniu autorskim Bieńczyka. Niesamowity człowiek :) Mam "Książkę twarzy" na półce i żal mi, że cały czas inne tomy odciągają moją uwagę od tego tytułu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaletą zbiorów esejów jest to, że nie trzeba ich czytać od razu w całości :)

      Usuń