poniedziałek, 20 stycznia 2014

Bóg, kasa i rock`n`roll. Sz. Hołownia, M. Prokop

„Bóg, kasa i rock`n`roll” to książka, z którą przyjemnie można spędzić wieczór. Jej autorzy, Szymon Hołownia i Marcin Prokop, to doskonale funkcjonujący w popkulturze dziennikarze, którzy bez zadęcia poruszają się po tematach religii, filozofii i kulturze popularnej.

Każdy rozdział zbudowany jest według tej samej zasady, czyli w jednym pytania zadaje Hołownia, odpowiada Prokop, w kolejnym zamieniają się rolami i przerzucają argumentami. Wydaje się, że Prokop jest mniej przekonujący, w jego wypowiedziach jest jakaś popkulturalna papka, natomiast Hołownia swój pogląd zbudował na solidnej podstawie. Czytając jego wypowiedzi na temat religii, czytelnik wyczuwa, że są to lata przemyśleń, lektur i praktyki, dopuszcza dyskusję, choć trwa na swoim stanowisku.

Trzeba przyznać, że Prokop jest oczytany w tekstach dotyczących religii, jednak jego wypowiedzi zbijające argumenty Hołowni  nie przekonują. Lepiej sprawdza się w tematach kultury popularnej, gdy mówi: „… idol generalnie jest szyty na miarę. Jest sławny na miarę swojego wyznawcy”, bo panowie nie odcinają się od swojej popularności, ale ironizują, kpią.

Hołownia interesująco opowiada o swojej wierze, aż trudno uwierzyć, że mówi to człowiek, który tak dobrze żongluje gadżetami popkultury i mimo wszystko pojawia się pytanie, na ile jest w tym autentyczny? Czy spokój jego wypowiedzi, ich zrównoważenie wystarczają, że czytelnik do końca mu ufa?

Książka Hołowni i Prokopa to niepozbawiona kolokwializmów lektura, którą przeczytać mogą wszyscy niezależnie od przekonań religijnych czy stosunku do codzienności, autorzy poruszają różnorodne tematy, ale robią to z lekkością i dystansem do siebie, niekoniecznie do tematu.



Sz. Hołownia, M. Prokop, Bóg, kasa i rock`n`roll. Wydawnictwo Znak. Kraków 2011.




4 komentarze:

  1. Mnie Hołownia w tej książce nie przekonuje. A może to wina Prokopa, który jedynie się popisuje? Zdecydowanie wolę jak Szymon pisze sam :)
    PS zmiana koloru na plus :) "do twarzy" Ci w fiolecie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie lepiej, jak Hołownia pisze sam, zdecydowanie.
      Dziękuję, trochę koloru nie zaszkodzi :)

      Usuń
  2. Wolę Hołownię w wydaniu czysto-religijnym, te książki popkulturalne są takie... naciągane. Lubię Hołownię i Prokopa w TV natomiast te ich książkowe szermierki - interesujące, ale nie do każdego trafią.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niedawno w bibliotece widziałam jakąś inną ich wspólną książkę, ale już sobie odpuściłam. Może kiedyś skuszę się...

      Usuń