sobota, 21 grudnia 2013

Wszystkie języki świata. Z. Mentzel

Źródło okładki

B-l, b-l, b-l; b-lal, b-lal, b-lal, b-lal; ba-lal, ba-lal, ba-lal... to „słowa”, które mogą towarzyszyć każdemu przebudzeniu, doskonale obrazują gonitwę niespójnych myśli. W tym przypadku dźwięki te wydawane są przez betoniarkę i oddają chaos myśli po przebudzeniu bohatera książki Zbigniewa Mentzla „Wszystkie języki świata”. Ten bełkot zostaje przez niego skojarzony z hebrajskim słowem balal, a także wzbudza wątpliwość czy Bóg pomieszał, a może raczej zbełtał języki?
Fabuła książki rozgrywa się jednego dnia, kiedy bohater postawione ma konkretne zadanie: zawieść przechodzącego na emeryturę ojca, aptekarza, na pożegnalną uroczystość do pracy. Syn w żadnej dziedzinie życia nie zrobił kariery, mimo iż zaborcza matka usilnie próbowała pchnąć go w wielu kierunkach i ustawić mu życie. To pisarz bez sukcesu, który myśli o słowach, a język odgrywa kluczową rolę w budowaniu świata i odradzaniu ludzi w tym tekście. Języki to wieża Babel, a bohater zwraca uwagę na wszystko, co ma z nimi związek, np. sny, sposób mówienia dozorczyni, przeczytany artykuł o rozcinanych językach, język fotografii, milczący ojciec i matka, która ciągle mówiła, jakby chciała zagadać rzeczywistość, a najważniejsze rzeczy o przeszłości rodziny przemilczała.
Początkowy chaos przechodzi w skupienie na czynnościach dnia  powszedniego. Pozornie fabuła jest banalna, niespełnione życie zarówno ojca jak i syna, bohaterowie dość nudni, jakby wypreparowani, pozbawieni urody życia. Stopniowo poznaje się jednak ich tajemnice, motywy działań i wówczas zaczynają żyć, wolno odradzają się jako ludzie. Apodyktyczna i śmieszna matka ukrywa tajemnicę młodzieńczej miłości. Przed śmiercią nagrała się na sekretarkę syna, ale nic nie powiedziała, jakby oczekując, że to on podejmie inicjatywę wypowiedzenia. Bohater odkrywa także ojca, którego uważał za nieciekawego, pedantycznego pracoholika, który całe dorosłe życie spędził w komunizmie i nie opuścił ani jednego dnia pracy. Okazuje się jednak, że nie był przodownikiem pracy, ale kierował nim honor i poczucie godności, ponieważ w ten sposób nie musiał nikogo o nic prosić. 
Stopniowo bohaterowie Mentzla zostają upodmiotowieni, ożywają za sprawą słowa, które wydobywa ich z niebytu. Bełkot przechodzi w zwartą konstrukcję, chaos układa się w historię ludzi i rodziny.

Z. Mentzel, Wszystkie języki świata. Wydawnictwo Znak. Kraków 2005.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz