niedziela, 15 grudnia 2013

Wojciech Jagielski - spotkanie z pasjonatem



Foto BeM

Najwyższe uniesienie, które porywa i wypełnia życie człowieka nim „zarażonego” – pasja, za której realizację płaci się niekiedy wysoką cenę, ponieważ rykoszetem dostają najbliżsi i otoczenie. Tak o postrzeganiu pasji mówił 12 grudnia w Centrum Kultury i Sztuki DK Oskard – Wojciech Jagielski. Reporter przez ponad dwadzieścia lat związany z "Gazetą Wyborczą", autor kilku książek, m.in. „Modlitwa o deszcz”, „Nocni wędrowcy” czy „Wypalanie traw” przyznał, że inspiracją do napisania najnowszej książki „Trembacz z Tembisy” stało się spotkanie z kibicem piłki nożnej, pasjonatem tego sportu. Jagielski i jego pasja do dziennikarstwa, stał się spoiwem pomiędzy kibicem a Nelsonem Mandelą – pasjonatem walki z apartheidem.
Nelson Mandela czarnoskóry prezydent RPA, który swoje życie podporządkował zniesieniu apartheidu, to postać, która w świadomości dziennikarza ewoluowała: od zupełnej niewiedzy na jego temat i podziałów Południowej Afryki, poprzez typowe błędy młodego dziennikarza uganiającego się o dostęp do sławnego Mandeli z pominięciem szeregowych, tych którzy są także ciekawi jako ludzie i informatorzy, wreszcie do pogłębionej wiedzy na temat RPA i jej przywódcy.
Jagielski dużo miejsca w swoich wypowiedziach poświęcił pracy dziennikarza. Przyznał, że nie miał mistrza reportażu, wypracował swój styl, ale inspirował się, np. sposobem pisania Ryszarda Kapuścińskiego. Reportaż jest pewną formą ekspresji, jednak dla niego ważne są sceny, które pozostają w pamięci i świadomości czytelnika, ponieważ reportaż to gatunek, który szybko dezaktualizuje się.
W wypowiedziach Jagielskiego dostrzec można było szacunek nie tylko dla bohaterów swoich książek, ale także współpracowników. Piszący koniecznie powinien znać poruszany temat, dlatego zawsze przygotowywał się teoretycznie, natomiast od współpracujących z nim fotoreporterów nauczył się tego, by być blisko ludzi i ich problemów, ponieważ tylko w ten sposób zyskiwał prawo, przywilej pisania o nich.
Reporter nie pozostawił złudzeń i wprost przypomniał zebranym o ich współodpowiedzialności za postrzeganie miejsc i ludzi, ponieważ tekst związany jest nie tylko z jego autorem, ale także czytelnikiem. Przyprawianie gęby, np. Afryce, odbywa się wspólnie, ponieważ ludzie wolą tam szukać zła i udawać, że w Europie go nie ma. Jagielski podkreślał jednak, że postrzega Afrykę jako kontynent z dużym potencjałem i determinacją do zmian, w przeciwieństwie do biernej Europy. Zakłamanie Europejczyków jest na świecie widoczne, jednak przesadą jest przypisywanie sprowadzenia przez białych zła do Afryki, ponieważ ono było tam przed nimi. Z perspektywy Europy nie dostrzega się tych wielu dobrych rzeczy, które są w mieszkańcach kontynentu afrykańskiego, dlatego on pisze i stara się podkreślać pozytywy, np. wydobycie dzieci-partyzantów z otchłani i przywrócenie ich społeczeństwu, ponieważ Afryka to nie „jądro ciemności”, co starał się pokazać, m.in. w „Nocnych wędrowcach”.
Wiedza na poruszane tematy i doświadczenie, a jednocześnie umiejętność opowiadania sprawiła, że dwugodzinne spotkanie z reporterem upłynęło zaskakująco szybko. Z pewnością z jednym ze stwierdzeń Wojciecha Jagielskiego, że jest dziennikarzem niszowym, nie można się zgodzić, gdyż w spotkaniu Dyskusyjnego Klubu Książki uczestniczyło kilkadziesiąt osób, które skorzystały z możliwości zadawania pytań i rozmowy z dziennikarzem.

2 komentarze:

  1. To teraz zzieleniałam z zazdrości! Sama chętnie wzięłabym udział w podobnym spotkaniu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie trać nadziei, może będzie gdzieś w Twojej okolicy :)

      Usuń