wtorek, 20 sierpnia 2013

Zły. L. Tyrmand



Źródło okładki

Tajemnicza postać, cień wielokrotnie broniąc obywateli Warszawy, brutalnie bije miejscowych opryszków, policja rozpoczyna śledztwo, warszawski półświatek jest poruszony i wypowiada mu wojnę. Ten nieuchwytny „szeryf” wydaje się jedynym sprawiedliwym, który ma odwagę przeciwstawić się przestępcom i w swoje akcje potrafi zaangażować także innych obywateli – tak bardzo ogólnie można streścić książkę Leopolda Tyrmanda „Zły”.

O atrakcyjności tej książki decyduje jednak nie akcja, ale interesujący język, naśladujący gwarę warszawskiego półświatka, opisy ciemnych uliczek, topografia powojennej stolicy, relacje pomiędzy przestępcami. Tyrmand to świetny obserwator i piewca uroku zniszczonej wojną stolicy. Tekst skrzy się od opisów ludzi, mody, zachowań, miejsc, przekrętów i lewych interesów.


Mdło na tle całości wypada wątek miłosny pomiędzy Martą, przypadkowo wciągniętą w życie przestępcze Warszawy, a Halskim. Pomiędzy tą dwójką w zasadzie nie dzieje się nic ciekawego, wydaje się, że ich gesty, zachowania i wypowiedzi są stereotypowe, a tym samym przewidywalne.

Wartka akcja przeplatana opisami miejsc i ludzi sprawia, iż pomimo objętości tekstu, czytelnik nie nudzi się, ale podąża ciemnymi ulicami Warszawy, pozwala się prowadzić przez zrujnowane kamienice, zagląda do melin i tajnych kryjówek. Jednocześnie poznaje tych, którzy wbrew rozsądkowi podejmują, wydaje się, nierówną walkę z przestępczością.

L. Tyrmand, Zły. Wydawnictwo MG 2011.

7 komentarzy:

  1. "Złego" czytałem lata temu i przyznaję, do końca nie dobrnąłem. Kiedyś faktycznie mogła to być sensacja na tle "produkcyjniaków", no a dzisiaj atrakcyjna jest chyba głównie ze względu na szczegóły topograficzne, tyle że dla tych którzy w Warszawie nie mieszkają i nie czują się z nią związani to zapewne żadna atrakcja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie mogłoby być znacznie krócej, akcja nie straciłaby na tym, bo momentami trzeba mieć dużo samozaparcia, żeby to przebrnąć, jak np. walkę Złego i Merynosa.

      Usuń
    2. Pamiętam to już tylko "piąte przez dziesiąte" nawet przywiozłem "Złego" do powtórki jakieś dwa miesiące temu ale ciągle stoi na półce i czeka na swoją kolej :-)

      Usuń
    3. W takim razie powodzenia :)

      Usuń
  2. Barwny język Złego w nadmiarze razi - no przynajmniej mnie. Co za dużo, to niezdrowo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy co woli :) mnie język utrzymał przy lekturze, bo nie wiem czy przebrnęłabym przez to tomiszcze :)

      Usuń
  3. Dawno chciałam zabrać się za "Złego" i chyba przyszła pora.

    OdpowiedzUsuń