czwartek, 13 czerwca 2013

Dzidzia. S. Chutnik



Dzidzia to nie jest książka przyjemna w odbiorze. Sylwia Chutnik kulturoznawczyni, pisarka, matka, prezes  Fundacji Mama debiutowała Kieszonkowym atlasem kobiet, w Dzidzi po raz kolejny podejmuje trudny temat stosunku kobiet wobec rzeczywistości oraz społeczeństwa wobec kobiet.

Tytuł kojarzy się z małym dzieckiem, kimś niedojrzałym, niesamodzielnym, kimś kim należy się opiekować, ale wzbudzającym pozytywne uczucia. Powieściowa Dzidzia jest niesamodzielna, niedojrzała, ale nie wynika to z jej wieku, ale z niepełnosprawności, zarówno intelektualnej jak i fizycznej. Być może nie do końca zdaje sobie sprawę ze swojego położenia, ale odczuwa, że jest inna i nieakceptowana. Przez otoczenie traktowana jest jako kara zesłana przez Boga na jej rodzinę, ponieważ babka Dzidzi w czasie drugiej wojny światowej okradała uciekinierów z Warszawy i kolaborowała z hitlerowcami. Cierpienie Dzidzi jest więc karą, o czym z satysfakcją przypominają mieszkańcy wsi.

Przywoływane w książce obrazy wojny, głównie powstania warszawskiego,  to nie walka, ale przede wszystkim strach mieszkańców stolicy, ból rannych, rozpacz po stracie bliskich. Wojna to także wyostrzone zmysły słuchu i węchu, bo dominuje smród rozkładających się ciał, nieumytych ludzi i przypadkowych latryn. W tekście nie ma mitu bohaterów, ale są zwyczajni ludzie i próba przeżycia kolejnego dnia.

Kolokwialny język naśladuje gwarę Warszawy i wsi, w której żyje Dzidzia. To obraz biednego, zawistnego społeczeństwa, które buduje swoją tożsamość na zakłamaniu, a Dzidzia w każdym rozdziale jest symbolem upodlenia, frustracji i innych przywar otoczenia, które w pewnym momencie chce uczynić z niej świętą, by po chwili ukamienować za próbę buntu, bo Dzidzia walczy ze złorzeczącym jej tłumem i próbuje uratować resztki człowieczeństwa.

Matka Dzidzi często zaniedbuje ją, ma ambiwalentny stosunek wobec córki oraz ogromny żal do ludzi i Boga, który zesłał jej Dzidzię. Czytelnik mógłby tej kobiecie dużo zarzucić, gdyby nie monolog, w którym przemawia w imieniu pokoleń upokorzonych matek, które rodziły dzieci przeznaczone na śmierć w wojnach i powstaniach, o bólu ich rodzenia, trudach wychowania i cierpieniach po stracie. To oskarżenie rzucone światu.

Książka wstrząsająca, która uwypukla głupotę, bezmyślność, kompleksy, hipokryzję i frustrację narodu. Ich natężenie jest tak duże, że fabuła i narracja sprowadza się do ironii i groteski.
 

S. Chutnik, Dzidzia. Świat Książki. Warszawa 2009.


6 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Zależy jak daleko w tej kolejce :)

      Usuń
  2. Przeczytałam z zainteresowaniem, nie przypuszczałam, że treść będzie tak niebanalna...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie zaskakująca i niebanalna.

      Usuń
  3. Zainteresowałaś mnie! muszę się rozejrzeć za tą książką w bibliotece:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, książka na pewno warta zainteresowania.

      Usuń