sobota, 23 marca 2013

Saturn. Czarne obrazy z życia mężczyzn z rodziny Goya. J. Dehnel

Różnice międzypokoleniowe, brak porozumienia, złość to doświadczenia wielu rodzin, także tych znanych, które przeszyły do historii. W książce Jacka Dehnela Saturn… pojawiają się trzy pokolenia mężczyzn Goya, ludzi którzy nie potrafią zbudować pozytywnych więzi, żyją obok siebie, a nawet wbrew sobie. Niszczą się nawzajem, a zwłaszcza siebie samych, przepełnia ich żal, frustracja, poczucie niespełnienia, czasami nienawiść.
W prezentowaniu postaci występuje pewna gradacja: Francisco to energia, szał, działanie, dynamizm, seksualność i pasja, która przesłania inne aspekty życia. Stary Goya to ten wielbiony w świecie, jego syn Javier do dziś dość nieznana postać, która w powieści Dehnela zyskuje życie. Stłamszony przez wielkość ojca, pozornie nijaki i nudny,  jest wewnętrznie szarpany przez silne uczucia, które po latach znajdują swoje ujście w malarstwie. Po śmierci ojca nadal odczuwa jego ograniczającą obecność, ale przełamuje się, odblokowuje, zyskuje witalność, jakby tłumione przez dziesięciolecia emocje wydarły się szeroką lawą. Dla niego ojciec to pożerający własne potomstwo Saturn. Javier swoją nienawiść do ojca przenosi także na syna, jest tu jakaś kontynuacja traumy, jednak w nierównym pojedynku z ojcem geniuszem przegrywa talent, osobowość, miłość żony i syna. Mariano, nadzieja Francisco, okazuje się interesownym człowiekiem, który trwoni majątek, robi lewe interesy, to próżny i małostkowy oszust, który degraduje ród Goya. 
Narracja prowadzona jest naprzemiennie, głos zabiera ojciec lub syn, z czasem dołącza do nich Mariano. Te trzy perspektywy ścierają się, mieszają.
Pojawiają się także rozdziały, które są odautorskim komentarzem, w tych fragmentach „czarne obrazy” ożywają za sprawą tekstu, a na gruncie dyskusji, kto jest ich faktycznym autorem, Dehnel niejako „zezwala” namalować je Javierowi po śmierci ojca.
Saturn jest to niewątpliwie ciekawa książka i można chyba zaryzykować stwierdzenie, że ta proza, to coś w rodzaju malarstwa słowem.


J. Dehnel, Saturn. Czarne obrazy z życia mężczyzn z rodziny Goya. W.A.B. Warszawa 2011.

7 komentarzy:

  1. Po Lali jakoś nie mam do Dehnela zaufania. Może spróbuję raz jeszcze, tym razem z pananmi Goya.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie można się zniechęcać... Mnie "Lala" akurat zainteresowała inną twórczością Pana Jacka :)

      Usuń
    2. A ja odwrotnie niż Mamałgosia - "Lalą" się zachwyciłam, natomiast po przeczytaniu opowiadań ze zbiorku "Rynek w Smyrnie" poczułam się mocno zawiedziona. Opowiadania bardzo przeciętne :)

      Usuń
    3. "Rynku..." nie czytałam, może kiedyś i na niego przyjdzie pora...

      Usuń
  2. Nie jestem do końca przekonana :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie sięgnę, ale okładka jest niesamowita :o

    [http://ksiazkowy-chaos.blogspot.com/]

    OdpowiedzUsuń