piątek, 18 stycznia 2013

Castorp. P. Huelle


Po raz kolejny Gdańsk stał się jednym z bohaterów książki Pawła Huelle, Castorp to powieść luźno powiązana z pierwowzorem Tomasza Manna Czarodziejska Góra.
Młody Hans Castorp, wbrew opinii swojego opiekuna, wuja Tienappla, postanawia rozpocząć studia w Gdańsku. Hans chodzi ulicami miasta, poznaje jego topografię, ludzi, ale jego uporządkowane, mieszczańskie życie płynie jakby obok. Dystansuje się zarówno wobec gospodyni, u której wynajmuje pokój, jak i wobec innych studentów. Obserwuje życie zza dymu cygar Maria Mancini, wspomina dzieciństwo, kuzyna Joachima, zmarłych rodziców. To wszystko łączy go z Hansem z Czarodziejskiej Góry, eleganckim, dobrze wychowanym, ale zdystansowanym. Castorp zakochuje się w Polce (on sam przyjmuje, że jest to Rosjanka - kolejne nawiązanie do książki Manna), buja w obłokach, miesiącami oczekuje na ponowną wizytę w Sopocie swojej wybranki i marzy mu się romantyczny związek,
W czym Hans Huellego przypomina bohatera Manna? Obaj są idealistami zagubionymi w świecie, mało aktywnymi, niewiele oczekującymi od życia melancholikami i romantykami. Czytelnik poznaje Castorpa, którym mógłby być bohater Manna przed rozpoczęciem dzieła niemieckiego pisarza, to w Gdańsku kształtuje się charakter przyszłego pacjenta Berghofu. Huelle pisze pięknym językiem, naśladuje Manna, jego opowieść zasnuta jest dymem cygara wypalanego przez bohatera,  wiedzie czytelnika przez stare gdańskie uliczki. Książka Manna oczarowała mnie, wracałam do niej i na pewno jeszcze będę wracać, tekst Huellego cóż… jednak bez fajerwerków.

P. Huelle, Castorp. Słowo/obraz terytoria. Gdańsk 2004.



11 komentarzy:

  1. Sięgnę, sięgnę na pewno. Pamiętam, jak słuchałam tego w radio (nie pamiętam, kto czytał) i książka wywarła na mnie pozytywne wrażenie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bez fajerwerków?! Nieee ... ! Moim zdaniem, to jedna z najlepszych "gdańskich" powieści. Mannowski klimat umiejscowiony w przedwojennym Gdańsku bardzo umiejętnie i z wyczuciem bez tej sztuczności i nieudolnego epatowania niemieckimi nazwami, które jest obecne np. w "Hanemannie" Chwina. A tu taki kubeł zimnej wody - chyba będę musiał wrócić do książki bo może rzeczywiście coś przeoczyłem :-).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Uściślę: w porównaniu do Manna bez fajerwerków :)

      Usuń
    3. Ufff ... :-) ale i tak jeszcze raz przeczytam :-)

      Usuń
  3. Chyba jednak sobie odpuszczę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ostatnio przeczytałem "Weisera Dawidka" i mimo, że jest to niezła książka, jakoś nie mam już chęci na kolejne powieści Huellego. Z Twojej recenzji widzę, że wiele nie stracę :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Weiser Dawidek" podobał mi się bardziej niż "Castorp", ale tego ostatniego też możesz przeczytać bez poczucia straty czasu :) Oczywiście w odniesieniu go do Manna, do którego nawiązuje, to wypada słabiej, ale samą książkę Huellego jednak polecam.

      Usuń