niedziela, 30 grudnia 2012

Żywina. R. Ziemkiewicz


Żywina Rafała Ziemkiewicza to jedna z nudniejszych książek, jaką ostatnio czytałam. Wątek kryminalny, śmierć posła Żywiny, który według oficjalnej wersji rozbił się na drzewie, już na samym początku jest podważany, ale artykuł o wypadku pisze dziennikarz Radek, który jeszcze zanim przyjechał na miejsce, wiedział, co napisze. Tak naprawdę nie interesują go fakty, jest raczej wyrobnikiem, który do swojej pracy podchodzi bez większego zainteresowania. Żywina to z jednej strony artykuł Radka, z drugiej coś w rodzaju pamiętnika dziennikarza, który po pewnym czasie opisał swoje działania, spotkania, znajomości, które nawiązał podczas zbierania materiału. Ta część jest jakby wyznaniem, rodzajem samousprawiedliwienia Radka, który przyznaje, że praca nie jest jego pasją, chce zaczepić się gdzieś w organizacji międzynarodowej, ale to także nie wychodzi mu najlepiej. Prywatne wspomnienia Radka są najbardziej interesujące, o ile ciekawe może być płytkie życie, w płytkich związkach z trzema kobietami, brakiem zainteresowania podsuwanymi mu już na początku wątpliwościami, co do śmierci posła. Radka prawda niewiele interesuje, sprawa Żywiny to kolejny odfajkowany temat. Spotkanie z byłym ubekiem Pasztelanem jest mało wiarygodne, przez całą książkę był on jakimś niedostępnym, silnie strzeżonym osobnikiem i nagle spotyka się z Radkiem, jest władczy, bezczelny i niby szczery. Śmierć, układy, przekręty finansowe i niszczenie ludzi wszystko to jest u Ziemkiewicza, ale nie wciąga, nie intryguje. Główny bohater Radek to mało interesujący człowiek, który wikła się prywatnie w kilka związków, by w efekcie stchórzyć, unikać konfrontacji z innym mężczyzną i wycofać się. Ani on, ani żadna z pojawiających się w książce postaci, może z wyjątkiem sześcioletniej dziewczynki, nie budzą sympatii. Istnieje jakiś świat polityczno-mafijny, w który przeniknąć jest nie sposób oraz świat tych, którzy jedynie mogą mieć poczucie, że o czymś decydują. W książce są jedynie jakieś ślady, niewyjaśnione wątki, ale na pierwszy plan wybija się postać Radka, a czytelnik zaczyna wątpić czy ma do czynienia z kryminałem czy opowieścią niewydarzonego dziennikarza.
Jest tutaj pokolenie Żywiny, cwaniaczka, który wykorzystał przemiany ustrojowe do zrobienia pieniędzy i kariery politycznej oraz pokolenie Radka, skupionego na sobie, niedojrzałego, obojętnego na wszechobecną bylejakość. Ziemkiewicz podejmuje próbę opisania zmian ustrojowych, mentalnych, ale książka nie przemawia. Być może w Żywinie ktoś znajdzie coś interesującego, coś czego nie potrafią docenić i jego ocena książki będzie inna, ja się znudziłam.

R. Ziemkiewicz, Żywina. Wydawnictwo Świat Książki 2008.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz