poniedziałek, 17 grudnia 2012

Dziewczynka w czerwonym płaszczyku. R. Ligocka

Źródło: Wydawnictwo Literackie
Przypadkowe spotkanie w hotelu małej dziewczynki jest dla narratorki tej książki impulsem do przywołania bolesnych wspomnień. Kilkaset stron opisujących dramatyczne dzieciństwo w getcie, traumę przeżytą przez żydowskie dziecko, która to trauma będzie rzutować na całe życie dorosłej Romy Ligockiej. Właśnie to doświadczenie można znaleźć na kartach Dziewczynki w czerwonym płaszczyku. Książka przetłumaczona na kilkadziesiąt języków stała się bestsellerem. Małej dziewczynce, jednej z setek tysięcy zaznających tragedii wojny, jednej z tych, której udało się przeżyć getto i okupację, towarzyszy śmierć i ból, wrzask katowanych i zabijanych ludzi, strach tych, którzy się ukrywają. Mała Roma jest przedwcześnie dojrzałą osobą, która razem z matką, ojciec trafia do obozu w Płaszowie, próbują przetrwać. Fizycznie dziewczynka, z doświadczenia dorosła, w której budzą się dziecięce potrzeby zabawy. W przyszłej Romie, która pisze o swoim życiu, nadal znaleźć można tę małą, zalęknioną Romę, która w swoim czerwonym płaszczyku ukrywa się w getcie, później w aryjskim Krakowie. Urodzona w 1938 roku w zasymilowanej rodzinie żydowskiej zna tylko wojnę, świat wolny od nienawiści i zagrożenia jest jej obcy. Dziecko czuje się winne, bo to ona i inni Żydzi żyją w norach, są głodni i śmierdzą, natomiast oficerowie niemieccy to zadbani władcy, którzy muszą pilnować tej „hołoty”. Ligocka pisze o przeżyciach trzy, cztero czy pięciolatki, ale opowiada słowami dorosłej osoby. Czytelnik ani przez chwilę nie może mieć wątpliwości, że mówi dojrzała Roma. Przez cały czas miesza się czas wojny, młodości i dorosłości z historią rodziny przed wojną. Mała, zagubiona zastraszona dziewczynka w czerwonym płaszczyku towarzyszy jej przez całe życie. Uczyła się przetrwania wojny, uczyła się życia po wojnie, ale zawsze coś pozostawało, coś na dnie duszy, co przypominało o traumie.
Ligocka wspomina między innymi Ryszarda Horowitza i swojego kuzyna Romana Polańskiego, których obserwowała tuż po wojnie. Pisze także o swoich problemach z mężczyznami, aborcji, wychowaniem syna, uzależnieniu od leków i ciężką terapią, brakiem porozumienia z matką i dojrzewaniem do roli matki i córki. Odnosząca sukcesy projektantka kostiumów, scenografka, która wciąż przeżywała horror dzieciństwa, horror, który ewoluował, zmieniał oblicza.
Książkę można czytać jako próbę wyzwolenia się z dramatycznych przeżyć, formę oczyszczenia, ale także jako hołd złożony tym, którzy doświadczyli koszmaru. Można odczytać ją jako jedno i drugie.

R. Ligocka, Dziewczynka w czerwonym płaszczyku. Wydawnictwo Literackie. Kraków 2012.

12 komentarzy:

  1. Świetna książka. Pozostałe książki autorki też są warte uwagi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nic więcej Pani Ligockiej nie czytałam, ale kiedyś z pewnością nadrobię te zaległości :)

      Usuń
  2. Muszę po tę książkę sięgnąć, w ogóle po jej książki. Niedawno dowiedziałam się, że
    Ligocką zainspirował do napisanie tej książki film Spielberga - Lista Schindlera , w którym rozpoznała siebie właśnie jako dziewczynkę w czerwonym płaszczyku.)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tej inspiracji też słyszałam.

      Usuń
  3. Wyrazy uznania :-), ja po paru stronach poddałem się ale widzę, że wypada dać książce jeszcze jedną szansę :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marlow, jestem zaskoczona Twoją postawą ;) ale nie zmuszaj się, czasem lepiej dać sobie luz, choć czasami coś może zaskoczyć, a czasami pozostaje zgrzytanie zębami :)

      Usuń
    2. Uff :-) zabrzmiało pocieszająco tak, że z pewną ulgą korzystam z Twojej "dyspensy" - dla mnie książka Ligockiej wyglądała na chęć podłączenia się pod sukces "Listy Schindlera" i przez to nie mam do niej serca. Polecam za to "Dotyk anioła" H. Schonkera - bez próby odcinania kuponów od czegokolwiek a co ważniejsze autentyczne, przejmujące i pasjonujące. Pozdrawiam :-)

      Usuń
    3. Wpisuję na listę...

      Usuń
  4. Mam tę książkę od dłuższego czasu w domu, ale nadal czeka na moje zainteresowanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zainteresować się zawsze warto :)

      Usuń
  5. "Dziewczynkę w czerwonym płaszczyku" czytałam kilka lat temu. Pamiętam, że bardzo się wzruszyłam. Jednak zgadzam się z Marlow - sam tytuł jest podpięciem się poniekąd pod "Listę Schindlera". Ale i tak warto ją przeczytać

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wychodzę z założenia, że niemal każdą książkę warto przeczytać :)

      Usuń