wtorek, 3 lipca 2012

Ścieg krzyżykowy


Marian Pilot, scenarzysta, dziennikarz, pisarz, za najnowszą powieść Pióropusz w roku 2011 zdobył Nagrodę Literacką NIKE.

Pióropusz to książka pełna absurdu, napisana ciekawym, wciągającym językiem, z rozmachem, z wykorzystaniem miejscowej gwary, przesądów, wartka narracja  prowadzona jest na granicy jawy i świata odrealnionego, nieprawdopodobnego. Za tym tekstem czytelnik pędzi ku jakimś przepaściom, niewyjaśnionym światom, stara się nadążyć za nim, a jednocześnie ma poczucie, że opisywane sytuacje są bliskie realnym wydarzeniom.

Momentami wydaje się, że tekst jest nie do ogarnięcia, że słowa, wydarzenia wymknęły się spod kontroli. Jest tu jednak klamra, czyli wizyta dorosłego bohatera w szpitalu przy łóżku umierającego ojca. Patrzy on na zdegradowane ciało i modli się o życie dla niego, a jednocześnie przyznaje, że kiedyś pragnął jego śmierci. Ojciec był złodziejem, kradł wszystko, co ukraść się dało, ale były to drobne kradzieże, zapewniały przeżycie do kolejnego dnia, czasem porywał coś zupełnie nieprzydatnego. Dorosły syn uważa się za człowieka uczciwego, wstydzi się niedawnej postawy. Jednak czy tylko dlatego ma wyrzuty sumienia?

Syn powraca do dzieciństwa, wczesnego PRL-u, początków władzy komunistów, czasów, w których ludzie mają świeżo w pamięci okupację. Ojciec to sowizdrzał, kpiarz, analfabeta, którym pogardzają sąsiedzi, ponieważ swoim złodziejstwem nigdy niczego się nie dorobił, okradał głównie sąsiadów, którzy także niewiele posiadali. On nie przejmuje się tym, balansuje na granicy prawa, bawi się życiem, nie przejmuje się nowymi władzami, które próbują go ucywilizować i siłą zapędzają do szkoły. Tam kradnie tablicę, biega ze swoją zdobyczą po wsi, by na koniec połamać ją i rozdać miejscowym pijaczkom. Kpi z przesłuchujących go, ponieważ śledztwo w jego sprawie jest farsą, staje się wrogiem ludu i trafia do więzienia. Prawo w Pióropuszu jest pozorne, wymierzone przeciwko obywatelom staje się bezprawiem i jego łamanie absurdalnie budzi o ile nie sympatię, to przynajmniej nie niesie ze sobą właściwego mu ciężaru.

Syn z perspektywy dorosłego opisuje chłopięce fantazje, zabawy, przyjaźnie, staje się świadkiem przemian społecznych, komunistycznej propagandy, łamania ludzi, nadużywania prawa, manipulacji ze strony władz, choć jako dziecko nie jest tego świadom. Ten kontekst może jednak odczytać odbiorca, natomiast dziecko pozostaje w niedojrzałym świecie, dlatego może śnić o raju-kołchozie i tworzyć jego zarysy w starej księdze młynarskiej. Szaleńczy plan realizowany przez niektórych dorosłych, utopia, której uwieść dał się chłopiec. Jednocześnie pisze podania o uwolnienie ojca i jest przekonany, że wytrwała praca z piórem i atramentem odnosi w końcu pożądany skutek. Poniewierany, wiecznie głodny i obdarty syn złodzieja poznaje potęgę słowa. Przekonuje się o tej sile zawsze, gdy pisze „prawdę” w liceum i na studiach. Wpizdupisek, kretopisek, wszopisek, ubepisek to tylko niektóre określenia, jakich używa wobec swojej osoby. Uczciwy człowiek? To pytanie natychmiast powraca. Racja, sympatia jest po stronie złodzieja, kpiarza, niezależnej duszy analfabety podpisującego się krzyżykami.

Słowo ma u Pilota moc, za jego sprawą bohater nie tylko przenosi się w czasie, odtwarza język społeczności, w której się wychował, ale słowo kreuje rzeczywistość. Za jego sprawą można opisać wydarzenia, uczucia, ale także zniszczyć, upodlić człowieka. Pióropusz czyta się jednym tchem, to tekst brawurowy, pełen maestrii słownej i wizyjności wymieszanych z karykaturą władz, ludzi, społeczeństwa, prawa.


M. Pilot, Pióropusz. Wydawnictwo Literackie. Kraków 2011.






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz