sobota, 31 grudnia 2011

Kto jest bez winy...

„Trzeba mnie osądzić. Może według najłatwiejszego kodeksu: to białe, to czarne, to dobre, to złe, to moralne, a to grzech śmiertelny! Najłatwiej byłoby tak: znaleźć na dziedzińcu kościoła kamień i czekać tam na mnie”. To słowa bohatera jednego z reportaży zamieszczonych w książce Wojciecha Tochmana Wściekły pies. Zbiór ten konfrontuje czytelnika ze złem, opisane wydarzenia zmuszają do zatrzymania, innego spojrzenia na rzeczywistość. Kamienie, o których mowa mogą zostać rzucone w każdym z tych tekstów, przez każdego bohatera i czytelnika.
W znaczeniu metaforycznym przybierają postać spojrzenia, odrzucenia, napiętnowania, wypowiedzianych słów, mają siłę rażenia fizycznego kamienia. Trafieni zostają nim białostoccy licealiści i ich opiekunowie, którzy przeżyli wypadek autobusu w reportażu Mojżeszowy krzak, jednak najboleśniej przez los ugodzone zostały rodziny ofiar śmiertelnych. Trauma pozostaje z uczestnikami tego wydarzenia i ich bliskimi, znajomymi w reportażu Amen, będącym klamrą książki.  Rodzice młodych ofiar szukają winnych śmierci swoich dzieci i miotają kamienie na oślep, sami coraz częściej spotykają się z niezrozumieniem otoczenia. Czytając Tochmana, czytelnik zastanawia się czy skoczyłby w płomienie pochłaniające młodych ludzi, czy raczej zachowałby się biernie, unikając ryzyka? Czytając krótkie, przejmujące zdania, widzi się i przeżywa dramat oraz zadaje pytanie: co ja bym zrobił, jak ja bym się zachowała?
Metaforyczne kamienie używane są przez wiernych w jednej z parafii, którzy na Alicji P., oskarżającej swojego proboszcza o molestowanie, wyładowują całą swoją agresję. Szukają ofiary, by rozładować swoje frustracje?
Przejmujący jest także tekst napisany w formie spowiedzi księdza homoseksualisty. Czytelnik mierzy się tutaj ze swoimi uprzedzeniami, stereotypami, konfrontuje ze swoją tolerancją, wiarą nie tylko w Boga, ale także w ludzi, siebie, dotkliwą samotnością. Wypowiedź duchownego budzi kontrowersje, narusza tabu, spokój, nie pozwala przejść obojętnie.
Podział na czarne-białe, dobre-złe nie jest możliwy do zastosowania w żadnym z tekstów umieszczonych w książce. Zawsze znajdą się jakieś niuanse, które zmuszają do myślenia, zajęcia stanowiska wobec prezentowanych historii, wyboru, który wydaje się nigdy nie może być ostatecznym. Czytając te teksty, możemy podnieść kamień i go użyć lub odrzucić daleko od siebie, decyzja należy do odbiorcy.

W. Tochman, Wściekły pies. Wydawnictwo Znak. Kraków 2007.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz