piątek, 27 sierpnia 2010

Mistrz

Przeczytałam "Kapuściński. Non-fiction" Artura Domosławskiego. Kapuściński to mistrz słowa, świetny reporter, ktoś kto nadal wyznacza kierunek reportażowi na świecie, dlatego musiałam sięgnąć po tę książkę.
Zastanawiałam się do czego dąży Domosławski pisząc, że Kapuściński konfabulował na temat swojego dzieciństwa czy niektórych z wyjazdów do Afryki. Co może być dziwnego, że bohater inaczej pamięta niektóre fakty z dzieciństwa niż jego siostra, tak istotne jest czy podczas wojny jedli pół czy całego ziemniaka? Pamięć ludzi jest zawodna, zwłaszcza ta, która dotyczy wczesnego dzieciństwa. Tak, mógł mijać się z prawdą, fakty mieszać z tym, co później przeczytał na temat wojny. Twierdził, że jego ojciec uciekł z transportu do Katynia, natomiast siostra reportera mówi, że nigdy w niewoli nie był. W ten sposób chce łagodzić swój wizerunek członka partii komunistycznej? Nie wiem, gdy książka powstała Kapuściński już nie żył, więc nie może się bronić. Od czytelników jego twórczości oraz tej biografii zależy, jak spojrzymy na człowieka. Był tylko człowiekiem, ze wszystkimi słabościami, ze wzlotami i upadkami.
Jako młody chłopak należy do ZMP, później nie chwali się tym, zresztą nie ma czym. Jest zafascynowany socjalizmem jak wielu jego rówieśników. Jak wielu innych wstępuje do partii.
Młody Kapuściński zostaje wysłany do Afryki. Kocha ruch i kontakt z ludźmi, fascynuje go nieznane, ryzyko, chce być w centrum wydarzeń w krajach, gdzie upada kolonializm. Zafascynowany socjalizmem wierzy, że to przyszłość dla Afryki. Chce być głosem tych głodnych i poniżonych, których nikt nie chce wysłuchać. Nie tylko wierzy, że można naprawić socjalizm, sądzi, że można naprawić świat. Idealista? Teraz wojna to nie tylko wspomnienia z dzieciństwa, to rzeczywistość, którą świadomie poznaje młody człowiek. Boi się, bo to naturalne, w każdej chwili może zginąć. Ubarwia? Być może, przecież targają nim silne emocje, inaczej widzi zdarzenia niż jego kolega z Czech, który jest korespondentem od kilku lat. W latach dziewięćdziesiątych jedzie do Afryki w podróż sentymentalną i widzi rozkład oraz porażkę kolejnych rządów. Jest tym rozczarowany, to co miało służyć rozwojowi kontynentu, doprowadziło do krańcowej biedy i poniżenia.
Przyjaźni się z ludźmi, którzy zajmują wysokie stanowiska w państwie. Znajomości te niewątpliwie pomagają mu w pracy, realizowaniu pasji, jednak pozycję zawodową zawdzięcza przede wszystkim talentowi. Jego teksty trafiają nadal do współczesnego odbiorcy, co jest umiejętnością wielkiego twórcy. Praca reportera to całe życie Kapuścińskiego, więc pewnie musiał niejednokrotnie układać się z władzą, by wypełnić to życie. Nie zaskoczyła mnie zatem informacja, że współpracował z wywiadem. Gdyby tego nie zrobił, nie byłoby wyjazdów, reportaży, książek, nie byłoby Kapuścińskiego. Dziś można się zastanawiać, czy gdyby pozostawał w kraju miałby inny obraz polskiego komunizmu, czy wcześniej wystąpiłby z partii? Nie wiadomo, zresztą on dziś nie może już odpierać
stawianych mu zarzutów. W ostatnich latach życia obawiał się, że wybuchnie jakaś sensacja, która zniszczy jego pracę. Domosławski przytacza słowa Tłumacza, jak sam go nazywa, który posiada wiedzę na temat komunistycznego wywiadu. Według niego Kapuściński to płotka, bo nikogo tak naprawdę nie interesował Trzeci Świat. Według dokumentów przytaczanych przez biografa, jego notki były bardzo ogólne, nieliczne i bez znaczenia. Czy słusznie boi się? Tak, ponieważ w Polsce rzuca się oskarżenia, niszczy ludzi, nie pozostawiając miejsca na obronę, dochodzi do publicznej śmierci.
Początkowo denerwowałam się, że być może Domosławski chce zdyskredytować Kapuścińskiego, by samemu zyskać rozgłos. Po lekturze całości książki jestem mu wdzięczna za to, że starał się pokazać swojego bohatera takim jakim był, bez patosu, bez klęczek. Przedstawił człowieka o niezwykłym talencie, posiadającego pasję, a jednocześnie pełnego wad, czyli jednego z nas
.

A. Domosławski, Kapuściński. Non-fiction. Świat Książki. Warszawa 2010.

2 komentarze:

  1. Również miałem wrażenie, że Domosławski pokazał Kapuścińskiego jako człowieka. I nie robił tego na kolanach. Z tego co pamiętam, żona pisarza uznała książkę za "szarganie świętości" ale moim zdaniem, fakt, że jako człowiek Kapuściński okazał się postacią oględnie rzecz ujmując kontrowersyjną w niczym nie zmienia faktu, że jako pisarz ciągle się broni. Może tylko patrzy się na jego reportaże (?) niekiedy z przymrużeniem oka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że się broni, dla mnie nadal jest mistrzem. Jeżeli chodzi o Panią Kapuścińską, to jako żona miała prawo się oburzać, w końcu niektóre fragmenty dotykały bardzo osobistych spraw, co oczywiście w promocji książki zostało zbyt nagłośnione, ale to w końcu rynek.

      Usuń